Grafika
 
     
   
 
Grafika
 
     

   
 

      ARTYKUŁY

1.Niespełniony lot


2.A to Polska nr 1

3. Cenzury stanu   wojennego

4.Historia z listów wzięta

 

 
     
   
 

Niespełniony lot

Dnia 15 września 1938 roku Poczta Polska wydała okolicznościowy bloczek,
na którym pośrodku umieszczony był znaczek koloru fioletowego wartości 75 gr. Przedstawiał on stratostat „Gwiazda Polski” na tle szczytów tatrzańskich. Po lewej stronie bloczka był napis „Pierwszy polski lot do stratosfery”, a po prawej „Dolina Chochołowska wrzesień 1938”. W prawym dolnym rogu bloczka widniała jego - cena 2zł. Bloczek wykonano w nakładzie 65 000 szt. i rozprowadzano w 22 urzędach pocztowych oraz w agencji pocztowej w Dolinie Chochołowskiej koło Zakopanego, w miejscu startu stratostatu. Różnica między ceną bloczka a wartością znaczka wynosiła 1,25 zł i przeznaczona była przez Pocztę Polską oraz Komitet Organizacyjny I Polskiego Lotu do Stratosfery na dofinansowanie budowy stratostatu.

August Piccard (1884 – 1962), profesor politechniki w Brukseli, w roku 1953, mając prawie 70 lat, w batyskafie zbudowanym wraz z M. Cosynsem zanurzył się na rekordową głębokość 3150m. Jednak zasłynął on nie tylko jako badacz głębin morskich ale również jako badacz stratosfery. W maju 1931 roku w hermetycznej gondoli stratostatu wykonał pierwszy udany lot do stratosfery. Mimo, że fundatorem lotu był Narodowy Fundusz Badań Naukowych w Brukseli, balon wystartował w Augsburgu w Niemczech. Miał on pojemność 14 130m3 i wzniósł się na wysokość 15 781m. 18 sierpnia 1932 roku z tego samego miejsca
i tym samym balonem, profesor A. Piccard powtórzył lot, ustanawiając rekord świata wynoszący 16 201m. We wrześniu 1933 roku Rosjanie na balonie większym o ponad
10 000m3 wzlecieli się na wysokość 18 500m. Rekord ten został pobity już w listopadzie przez amerykanów, ale tylko o 165 metrów. Nowy rekord świata ustanowiła amerykańska para A.W. Stevens i O.A. Anderson. Na olbrzymim balonie Explorer II, o pojemności
105 000m3, dnia 11 września 1935 roku w miejscowości Rapid City w Płd. Dakocie wzleciała na wysokość 22 066 metrów. Rekord ten znokautował rywali na wiele lat.

W 1936 roku Profesor Piccard planował następny lot do stratosfery. Pragnął on osiągnąć rekordową wysokość 30 500 metrów. Dla tego celu należało zbudować stratostat niespotykanych dotąd rozmiarów, mający pojemność 120 000 m3 o bardzo niskiej masie. Uwagę profesora przyciągnęły osiągnięcia nowocześnie konstruowanych polskich balonów produkowanych przez Wytwórnię Balonów i Spadochronów w Legionowie. W maju
1934 roku szwajcarski uczony zwrócił się do polskiej wytwórni z zapytaniem ofertowym. Spełnienie technicznych warunków budowy balonu strona polska potwierdziła we wrześniu 1934 roku, kiedy to w laboratorium W.B.S. w Legionowie skonstruowano ogumowaną tkaninę balonową, prawie trzy razy lżejszą niż zakładały to wymagania ofertowe.
W maju 1935 roku profesor Piccard przyjechał do Polski. W pracowni konstrukcyjnej W.B.S. w Legionowie przedstawił koncepcję budowy balonu. Po rozmowach uczony złożył zamówienie wstępne, jednak do jego realizacji nie doszło. Profesorowi nie udało się uzyskać środków finansowych na wyprodukowanie stratostatu.
Zainicjowana przez profesora Piccarda myśl zbudowania stratostatu w Polsce spowodowała duże zainteresowanie przedsięwzięciem. Niemożność wykonania balonu za pieniądze Narodowego Funduszu Badań Naukowych w Brukseli zaowocowała pomysłem, aby dzieła podjęli się sami Polacy. Myśl ta znalazła poparcie w kręgach rządowych, naukowych oraz wojskowych. Do inicjatywnej grupy należeli mjr pil. inż. Stanisław Mazurek – kierownik Wojskowej Wytwórni Balonów i Spadochronów, prof. dr nauk fizycznych Mieczysław Wolfke z Politechniki Warszawskiej oraz członek Rady Głównej LOPP senator, inż. chemii Janusz Jarym Maliszewski. W kwietniu 1937 roku rozpoczęto pracę nad przedsięwzięciem, które nazwano „I Polski Lot Stratosferyczny”. Przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego został prezes LOPP, gen. dyw. inż. Leon Berbecki, a przedsięwzięciu patronował gen. broni Kazimierz Sosnkowski. Zadaniem Komitetu Organizacyjnego, w skład którego wchodziło 40 osób, było zgromadzenie funduszy potrzebnych do zorganizowania lotu. Zdecydowano również, że głównym wykonawcą stratostatu będzie Wojskowa Wytwórnia Balonów i Spadochronów w Legionowie.
W sierpniu 1937 roku Komitet Organizacyjny wystosował odezwę do społeczeństwa oraz sympatyków lotu w kraju i za granicą o finansowe poparcie przedsięwzięcia. Koszt budowy stratostatu oraz zorganizowania lotu oszacowano na 400 000 ówczesnych złotych polskich. Wydatki te miały zostać pokryte przewidywanymi wpływami w wysokości
ok. 180 000 zł, pochodzącymi od społeczeństwa, przedsiębiorstw oraz od Polonii. Dochód ze sprzedaży biletów na pole startu stratostatu miał wynieść 100 000 zł. Dość znaczną kwotę, bo 120 000 zł miały stanowić wpływy ze sprzedaży stratosferycznych znaczków pocztowych oraz ze zorganizowanego pocztowego lotu do stratosfery.
W 1936 roku opracowano konstrukcję stratostatu. Konstruktorem był inż. Józef Paczosa, który nadał czaszy balonu niespotykany dotąd jajowaty kształt. Komplikowało to konstrukcję oraz technologię budowy balonu, ale zapewniało dodatkowe cechy eksploatacyjne. Stratostat mógł uzyskać wyższy pułap lotu w znacznie krótszym czasie.
Do skonstruowania balonu zastosowano rewelacyjnie lekki materiał powłokowy.
Do wykonania materiału użyto japońskiej, jedwabnej przędzy. Tkaninę wykonano
w zakładach Klinge – Schulz w Łodzi i w Centralnej Stacji Doświadczalnej Jedwabnictwa
w Milanówku. Przygotowana tkanina została dwustronnie powleczona
impregnacyjno – barwnikową błonką gumową. Zabieg ten został wykonany w Zakładach Przemysłu Gumowego w Sanoku, gdzie do tego celu uruchomiono specjalną linię technologiczną. Tkanina od wewnątrz powłoki balonu pokryta była uszczelniającą warstwą gumy koloru zielonego, a zewnętrzna – gumą białą z domieszką sproszkowanego aluminium. Prace nad wykonaniem powłoki stratostatu w Wojskowej Wytwórni Balonów i Spadochronów w Legionowie rozpoczęto w 1937 roku , a zakończono pod koniec sierpnia 1938 roku. Powłoka balonu składała się z 80 pierścieni i 40 pionowych pasów wykonanych
z 3200 płatów materiału o trapezowym kształcie. Szwy powłoki uszczelniono od wewnątrz jedwabną, podgumowaną taśmą. Balon posiadał rozrywacz do szybkiego opróżniania powłoki, rękaw służący jako zawór bezpieczeństwa oraz klapę nawigacyjną do wypuszczania nadmiaru gazu. Do napełnienia powłoki stratostatu potrzeba było 4500m3 gazu (wodoru), co równało się sile nośnej balonu na starcie 4500kg.
Głównym konstruktorem gondoli stratostatu był inż. Jan Szal. Zamówienie na jej wykonanie złożono w wytwórni akcesoriów lotniczych i samochodowych MOTOLUKS
w Warszawie. Miało to być nieduże, w miarę wygodne, hermetycznie zamknięte pomieszczenie, mieszczące zarazem latające laboratorium i chroniące załogę od nieprzyjaznych warunków stratosferycznych. Gondola miała kształt kulisty. Konstrukcję nośną stanowiła kratownica, wykonana z rur duralowych. Płaszcz powłoki gondoli wykonano z blach hydronalowych grubości 2mm, wytrzymałych na różnicę ciśnień i odpornych na wpływ czynników zewnętrznych. Gondolę pomalowano w biało-czarne pasy, co zapewniało utrzymanie temperatury we wnętrzu pomieszczenia od 0 do +10°C. W płaszczu gondoli znajdowały się 3 włazy oraz 6 przezierników wykonanych z podwójnych szkieł optycznych, umożliwiających obserwację pod różnymi kątami. W podłodze wykonanej z balsy, zamontowany był centrycznie aparat fotograficzny, przeznaczony do robienia zdjęć pionowych poprzez dolny przeziernik. Do podłogi przytwierdzone były stoliki pod przyrządy naukowe i nawigacyjne. Na pokładzie gondoli znajdował się jeszcze przekaźnik ruchu, zrzutnik balastu i zawór wyrównawczy. Sama gondola była niezwykle lekka, ważyła 140 kg. System obalastowania tworzył piasek i śrut ołowiany umieszczony w workach. Dodatkowy ciężar stanowiły akumulatory i baterie. Razem balast ważył 1850 kg.
Gondola wyposażona była w wiele przyrządów pokładowych, które w zależności od przeznaczenia dzieliły się na nawigacyjne, naukowe i klimatyczne. Większość z nich zbudowana była w polskich zakładach, rękami polskich fachowców. Załogę miały stanowić dwie osoby: pilot – dowódca załogi, zajmujący się przyrządami nawigacyjnymi
i kierowaniem stratostatem oraz obserwator naukowy. Do jego zadań należała obsługa licznika Geigera – Millera służącego do pomiarów natężenia promieniowania kosmicznego oraz pobieranie próbek powietrza wraz z mikroorganizmami.
Gondole wykonano w trzech egzemplarzach - pierwszą w celu dokonania prób fabrycznych, drugą przeznaczoną do lotu, a trzecią zapasową. Balon wraz z gondolą
w pozycji startowej miał wysokość 120m, co odpowiadało wysokości 40 piętrowego budynku. W momencie startu balon przypominał swoim kształtem wydłużoną gruszkę. Kulisty, a raczej jajowaty kształt, balon miał przybrać na wysokości 22 000m, kiedy to spadek ciśnienia powodował całkowite wypełnienie czaszy gazem. W tym momencie średnica wypełnionej powłoki balonu miała wymiar blisko 57m.
W miesiącach letnich 1938 roku budowa stratostatu została zakończona. „Gwiazda Polski”, bo tak nazwano stratostat, była największym dotychczas wybudowanym balonem
na świecie. Załogę stratostatu stanowić mieli kpt. Zbigniew Burzyński (1902 – 1971) - pilot balonowy, dwukrotny zdobywca pucharu Gordona Bennetta, oraz dr Konstanty
Jodko-Narkiewicz (1901 – 1963) - fizyk, badacz promieniowania kosmicznego, podróżnik, alpinista i aeronauta.
Na miejsce startu stratostatu wyznaczono Dolinę Chochołowską. Według meteorologów panowały tam najlepsze warunki na pomyślny start balonu, a pobliże Zakopanego umożliwiało dobry dojazd i zakwaterowanie przybyłych gości. Na początku września 1938 roku, na polanie doliny rozbito obóz liczący ok. 200 osób, składający się ze specjalistów wojsk balonowych mających obsłużyć lot. Najlepszym okresem do startu balonu, ze względu na panującą w górach pogodę, był wrzesień i początek października.
Rankiem, 12 października rozpoczęto przygotowania do startu. Do Doliny Chochołowskiej od wczesnych godzin rannych zaczęły przychodzić tłumy widzów
.
Na miejscu ustawiono bufety z lekkimi posiłkami i napojami. Bilet wstępu na pole startowe kosztował 1 zł. Tutaj można było kupić liczne pamiątki, takie jak materiał powłokowy balonu, kawałki blachy hydronalowej, fotografie i pamiątkowe pocztówki. Jednak największą atrakcją było stoisko pocztowe, na którym rozprowadzany był bloczek ze znaczkiem przedstawiającym stratostat. Można było także nadać przesyłkę pocztową, która wraz
z stratostatem miała wznieść się na rekordową wysokość 30 000 metrów. Była to specjalna kartka pocztowa przygotowana przez Komitet Organizacyjny I-go Polskiego Lotu Stratosferycznego i Pocztę Polską. Na jednej stronie kartki przyklejony był omówiony bloczek skasowany w Zakopanem okolicznościowym datownikiem pocztowym. Na drugiej stronie adresowej kartki widniał rysunek stratostatu w stylu art deco oraz wydrukowany napis: „Balonem do stratosfery”. Aby zapewnić małą masę ładunku przesyłek, które miał unieść balon, kartka pocztowa wydrukowana była na niezbyt grubym papierze. Przed spakowaniem przesyłek i umieszczeniem w gondoli stratostatu, na kartkach przybito stempel o treści: „Przewieziono pocztą stratosferyczną”.
Około godziny 22 do czaszy balonu rozpoczęto pompować gaz (wodór). Po północy wszystkich zaskoczył niespodziewany podmuch halnego, który niebezpiecznie poruszył wypełniającą się gazem powłokę. Przerwano wypełnianie czaszy stratostatu i zdecydowano się na wypuszczenie gazu. Otworzono klapę awaryjną. Nasilający się podmuch wiatru zaczął mieszać się z wodorem, tworząc niebezpieczną mieszaninę wybuchową. Obserwujący zauważyli blask płomienia, który poprzedził suchy trzask. Część widzów rozpierzchła się. Tam, gdzie do czaszy balonu przymocowana była klapa awaryjna, widać było nieforemną, dużą, postrzępioną dziurę, a osmolona powłoka przedstawiała smutny widok.
Dnia 14 października 1938 roku Komitet Organizacyjny oficjalnie odwołał lot, podając jako przyczynę wypadku zapalenie się wodoru, spowodowane wyładowaniem elektryczności statycznej w okolicy klapy balonu. Przesyłki pocztowe, które nie wzniosły się do stratosfery, zostały zaopatrzone w specjalny stempel pocztowy o treści: „Lot do stratosfery z powodu pożaru balonu nie doszedł do skutku. Dolina Chochołowska (Zakopane) 14.X.1938” i poprzez Warszawę zostały odesłane do adresatów.
Organizatorzy lotu postanowili naprawić powłokę balonu i doprowadzić do ponownego startu stratostatu w sierpniu 1939 roku. Na miejsce startu wyznaczono Dolinę Oporu w Gorganach, 120km na południe od Lwowa. Wybuch wojny uniemożliwił jednak te plany. Gwiazda Polski nigdy nie zabłysła na firmamencie nieba. Pozostały znaczki i przesyłki pocztowe – pamiątki niespełnionego polskiego lotu do stratosfery.

Tadeusz Loster
A to Polska nr 1

W dzisiejszych czasach, wysyłając list na poczcie nie zastanawiamy się nad tym, kiedy ukazał się pierwszy znaczek pocztowy i kiedy został użyty pierwszy raz pocztowy stempel zwany datownikiem. Historia wynalazku, którym jest znaczek, jest zarazem historią rozwoju poczty w danum kraju, a stempel pocztowy jest związany przede wszystkim z historią i rozwojem danego miasta. Mało kto wie, że powstanie stempla pocztowego wyprzedziło o kilkadziesiąt lat wprowadzenie do obiegu znaczka pocztowego.
W roku 1837 w Angli wprowadzono nową reformę pocztową. Twórcą jej był Rowland Hill. Reforma obniżała znacznie opłatę za przesyłki pocztowe, wprowadzając stałą opłatę od listu, w zależności od jego wagi, a nie jak dotychczas jeszcze od odległości. Tym sposobem przesłanie listu o wadze ½ uncji (16g) na obszarze całej Angli kosztowało jednego pensa. Opłatę za list uiszczał nadawca a nie jak poprzednio odbiorca .
6.V.1840 roku został wprowadzony w Angli do obiegu pierwszy znaczek pocztowy. Twórcą jego był James Chalmers, właściciel oficyny wydawniczej i drukarni w Dundee. Znaczek był wydrukowany w kolorze czarnym z podobizną królowej Wiktorii. Był on dowodem na opłacenie przesyłki przez nadawcę. Potanienie a zarazem uproszczenie oszacowania opłaty przez nadającego umożliwiło, nadanie listu za pośrednictwem skrzynki pocztowej, a nie jak poprzednio w okienku pocztowym.
Reforma pocztowa w Angli była rewolucją w świecie pocztowym. Przyniosła ona skarbowi Wielkiej Brytani kilkakrotne zwiększenie dochodów pocztowych. Rowland Hill, początkowo wiejski nauczyciel, a następnie pracownik służby pocztowej, za swój pomysł otrzymał od królowej Angli szlachectwo.
Utworzone po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku Królestwo Polskie, mimo że miało swój sejm i wojsko, było nieodłączną częścią Imperium Rosyjskiego, a car Rosji Aleksander I mianował się Królem Polski. Po upadku Powstania Listopadowego, w 1832 roku car Mikołaj ogłosił manifest, który zniósł najważniejsze przywileje autonomicznej Kongresówki. Klęska poniesiona przez Rosję w wojnie krymskiej spowodowała odgórne przeobrażenie społeczno – polityczne w cesarstwie i złagodzenie żandarmskiego ucisku. Ta „posewastopolska odwilż” dała się również odczuć w Kongresówce. Zwiększenie autonomi Królestwa Polskiego spowodowało, że we wrześniu 1858 roku Zazarząd Okręgu Pocztowego w Królestwie Kongresowym przeszedł pod zwierzchnictwo Naczelnika i Rady Administracyjnej Królestwa, a w lipcu 1862 roku został przemianowany na Zarząd Pocztowy Królestwa Polskiego, całkowicie niezależny od Rosyjskiego Departamentu Pocztowego.
Poczta rosyjska w reformie wprowadzenia znaczka pocztowego była spóźniona w stosunku do przodującej Angli o ponad 17 lat. Sąsiadujące z Rosją państwa takie jak Prusy czy Austria pierwszy znaczek pocztowy wprowadziły w 1850 roku. W tym okresie, poczty używały do kasowania znaczków specjalnego stempla. Fakt ten może się wydać dziwny dzisiejszym użytkownikom, którzy wiedzą, że obecnie znaczek kasuje się stemplem nadawczym. W początkowych latach istnienia znaczków używało się dwóch stempli: jeden do kasowania – unieważniania znaczków, a drugi przybijany obok, miejscownik z datą, znany już w okresie przedznaczkowym. Dlaczego tak postępowano? Zarządy poczty obawiały się nadużyć ze strony klientów, polegających na powtórnym użyciu znaczka. Wprowadzone kasowniki miały więc unieważniać znaczek tak skutecznie, by jego powtórne użycie było niemożliwe. Z takiego względu kasowniki musiały być odbijane na środku znaczka (jedna odbitka kasownika na każdy znaczek), a rysunek kasownika był tak skutecznie gęsty, że zamazywał znaczek. Obecnie takie kasowniki nazywamy „zbijaczami znaczków”.
W Królestwie Polskim 1 stycznia 1858 roku wprowadzono do obiegu pierwszy rosyjski znaczek pocztowy. Był on dwubarwny brązowo-niebieski. W owalnej tarczy niebieskiej umieszczono godło Rosji (dwugłowego orła), który otaczał napis w języku rosyjskim: „10 Kop. za łut” (łut = 1/32 część funta = 12,8g). Napis ten w kolorze brązowym powtórzony był w dolnej części znaczka. W początkowym okresie kasowano je piórem lub miejscowymi stemplami pocztowymi.
Dnia 15 marca 1858 roku w Kongresówce, wzorem innych państw, do unieważniania znaczków wprowadzono kasownik składający się z czterech kół koncentrycznych, posiadający w środku numer urzędu lub ekspedycji pocztowej. Kasowników wprowadzono 269, tyle ile w tym czasie było czynnych placówek pocztowych. Kasownik nr 1 otrzymał główny Urząd Pocztowy w Warszawie.
Jeszcze przed 1860 rokiem Zarząd Pocztowy zwrócił się do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu z propozycją wydania dla Królestwa Polskiego osobnych znaczków i całostek pocztowych. W grudniu 1859 roku Cyrkularzem Zarządu Pocztowego Królestwa Polskiego, Komisja poleciła wykonanie całostek i znaczków pocztowych, które z dniem 1 stycznia 1860 roku wprowadzone zostały do obiegu. Zaskoczony Główny Zarząd Pocztowy w Petersburgu, dopiero po ich wydaniu w marcu tegoż roku uznał ich legalność. Nowo wydane znaczki były przeznaczone dla ruchu pocztowego tylko na terenie Królestwa Polskiego oraz do korespondencji z Rosją.
Jak wyglądał ten pierwszy polski znaczek? Był on oparty na wzorze uwcześniej używanych znaczków rosyjskich, wykonanych według projektu drukarni Gottlieba Haase w Pradze. Znaczek był dwubarwny niebiesko-różowy. Matryce sporządził rytownik Banku Polskiego Henryk Majer. Maszyny do druku skonstruował Izrael Abraham Sztaffel, a druk zlecono drukarni państwowej Fabryce Stempla w Warszawie. Kolorem niebieskim drukowano płaszcz z koroną, ornament, napisy i cyfry, w kolorze różowym wykonano poddruk i eliptyczną tarczę z godłem. Na piersiach dwugłowego orła rosyjskiego miał być wytłoczony orzeł polski, zgodnie z rysunkiem herbu Królestwa Polskiego. Niestety nie udało się wykonać urządzenia umożliwiającego wytłoczenie małego polskiego orzełka. Jedynym akcentem polskim na znaczku był napis „ZA ŁÓT KOP.10”.
Okres ten w Królestwie Polskim to czas „rewolucji moralnej” przybierającej formy żałoby narodowej, manifestacji, bratania się stanów i wyznań. W takich warunkach dojrzewało powstanie. Duży wkład w jego przygotowanie miała Poczta Królestwa. Pomimo, że była instytucją państwową, to od najniższego szczebla do wysokich stanowisk kierownczych była opanowana przez ludzi związanych z ruchem niepodległościowym.
Ocena pracy Poczty przed wybuchem powstania styczniowego została dokonana przez Józefa Piłsudskiego podczas jego odczytu p.t.: „ Rok 1863” , wygłoszonego w styczniu 1924 roku: „Jeden z wielkich Miłkowski (Jeż) jeszcze przed wybuchem powstania, przyjechał konspiracyjnie do Warszawy i był zdumiony potęgą organizacji. Cała poczta konna, którą jechał, a która zastępowała wówczas nieistniejące prawie koleje, była w rękach organizacji „Urzędnik naszego Rządu jedzie, konie zaprzęgac, niech inni czekają. Nasz Rząd jedzie!. Trąbka pocztyliona gra i w lesie wpada w tony mazurka Dąbrowskiego.” Cała poczta pracuje, pracuje dla swego Rządu gdy oficjalnie istnieje inny, z którym ma się toczyć walka zbrojna…”.
W połowie grudnia 1862 r. społeczeństwo Królestwa Polskiego czuło, że powstanie przeciwko Rosji stało się nieuniknioną koniecznością. Spiskowa organizacja jaką był Komitet Centralny przystąpiła do opracowania zbrojnego wystąpienia. Aby temu przeszkodzić władze Kongresówki w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. dokonały branki rekruta. Fakt ten spowodował, że Komitet Centralny wyznaczył na dzień 22 stycznia wybuch powstania. Tragiczne dla polskiego społeczeństwa powstanie zwane styczniowym było najkrwawszym i najdłuższym zrywem niepodległościowym w Polsce. Walcząc przez 15 miesięcy wojska powstańcze stoczyły 1228 bitew i potyczek. W Królestwie 956, na Litwie 237, a na Rusi 35.
Podczas powstania Poczta konskiracyjnie podlegała Wydziałowi Spraw Wewnętrznych Rządu Narodowego. Była najlepiej zorganizowaną instytucją obsługującą powstańcze organizacje wojskowe jak i cywilne.
Upadek powstania spowodował liczne represje, które dotknęły społeczeństwo, a także instytucje współpracujące z władzami powstańczymi. Królestwu Polskiemu odebrano autonomię, co spowodowało podporządkowanie Zarządu Poczty Królestwa rosyjskiemu Zarządowi Poczt i Telegrafów. Dnia 22 stycznia 1865 roku wycofano polski znaczek pocztowy. W okresie jego obiegu wydrukowano go w ilości (prawdopodobnie) 3 mln sztuk. W tym momencie pozostało go 208515 sztuk, które kazano zniszczyć. Trochę dłuższe życie miał polski kasownik numerowy, który musiał kasować przywrócone do obiegu znaczki rosyjskie. Został on wycofany w 1872 roku.
Po ponad 53 latach, 17 listopada 1918 roku ukazały się ponownie polskie znaczki pocztowe.


Tadeusz Loster

Cenzury stanu wojennego

W dnu 13 grudnia 1981 roku ówczesna Rada Państwa PRL, dekretem z dnia 12 grudnia 1981 roku wyprowadziła na całym obszarze Polski stan wojenny. Artykuł 18 tego dekretu przewidywał możliwość wprowadzenia cenzury przesyłek pocztowych. Na podstawie tego artykułu, rozporządzeniem Rady Ministrów, wprowadzono cenzurę przesyłek pocztowych krajowych jak i zagranicznych. Minister Spraw Wewnętrznych specjalnym zarządzeniem powołał organa cenzury, których siedziby mieściły się w Wojewódzkich Komendach Milicji Obywatelskiej. Już w pierwszych dniach stanu wojennego, opuszczające pocztę przesyłki, nadane nawet przed 13 grudnia 1981 roku zostały ocenzurowane. Sprawdzania przesyłek dokonywano przez rozcięcie boku koperty, którą następnie zamykano zszywką, taśmą samoprzylepną lub podgumowanym papierem. Przesyłki, które przeszły przez cenzurę w pierwszych dniach stanu wojennego, posiadały na stronie adresowej odbity dwuobrączkowy stempel „Do pakietów(…)” oraz podłużną pieczątkę o treści „Ocenzurowano”. Stemple „Do pakietów(…)” były przystawiane na korespondencji pocztowej w pierwszych 7 do 10 dni po wprowadzeniu stanu wojennego. Oprócz treści „Do pakietów” posiadały one numer, a pomiędzy obrączkami wpisany łukowo napis „Komenda Wojewódzka MO(…)”, ”K.W.M.O.(…)”, „Komenda Milicji Obywatelskiej(…)”, ”Komenda Miejska MO(…)”, „Komenda Stołeczna MO(…)” oraz wyszczególnioną miejscowość. Znane jest ponad 80 stempli tego typu, które używane były w pięćdziesięciu miejscowościach.
Około 20 grudnia 1981 roku wycofywane stemple „Do pakietów„ zastąpiono dwuobrączkowymi stemplami z napisem „Urząd Cenzury”. W środku miały umieszczony numer cenzora. Stemple tego typu przydzielono placówkom cenzury w trzech rzutach. Około 20 grudnia wprowadzone zostały w większych i mniejszych miejscowościach stemple od numeru 001 – 200, na początku stycznia 1982 roku, od numeru 201 – 800, a w lutym, od numeru 801. Teoretycznie przydzielono urzędom 999 stempli, jednak nie wszystkie były używane. O najwyższej liczbie znany stempel posiada numer 986.
Korespondencja w obrocie krajowym cenzurowana była w miejscu nadania przesyłki lub w miejscu odbioru. Obok stempli cenzorów o treści „Do pakietów”, czy „Urząd Cenzury”, odbijane były stemple ramkowe o treści „Ocenzurowano”. Tego typu stemple znane są w dwóch rozmiarach. Na listach nieocenzurowanych przybijano stempelki o treści „Wolne od cenzury” lub „Nie ocenzurowano”. Stemple „Wolne od cenzury” były w dwóch rozmiarach i przeważnie występowały na korespondencji obok kolistego stempla cenzury. Stemple „Nie ocenzurowano” znane są wyłącznie z korespondencji zagranicznej. Przesyłki przychodzące z krajów, tzw. demokracji ludowej nie były cenzurowane. Korespondencja z krajów kapitalistycznych sprawdzana była wybiórczo. Do stempli przybijanych na przesyłkach zagranicznych, placówki cenzury używały tuszy o barwach od różowej do czerwonej. Do stemplowania korespondencji krajowej używano natomiast tuszy: różowych, fioletowych czerwonych, rzadziej zielonych, niebieskich czy czarnych. Ciekawostkami w okresie stanu wojennego były podwójne ocenzurowania przesyłek pocztowych. Dotyczyło to korespondencji wysyłanej do osób internowanych. Przesyłki te, oprócz cenzury milicyjnej mają odbity stempel liniowy o treści: ”Cenzurowano” ,przystawiany przez cenzora Ośrodka Odosobnienia Internowanych.
Cenzurowanie korespondencji krajowej jak i zagranicznej trwało do 31 grudnia 1982 roku. Z dniem 1 stycznia 1983 roku zaniechano tego procederu.
Czytanie cudzej korespondencji jest tak stare jak zwyczaj korespondowania. Stosowały je władze państwowe i rządzący, celem poznania zamiaru przeciwników, przyjaciół i podwładnych. Czynności tego typu prowadzone były potajemnie. Pierwsze adnotacje stwierdzające otwarcie listu pochodzą z 1745 roku z terenów Anglii, z okresu nieudanej rebelii. Jawną cenzurę przesyłek wprowadziły władze Wielkiej Rewolucji Francuskiej w 1789 roku, powołując komitet kontroli przesyłek pocztowych. W Polsce za początek cenzurowania przesyłek można przyjąć okres Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku, kiedy to wprowadzono cenzurę wojskową. Cenzurowane listy zamykane były lakową pieczęcią o treści: „Bezpieczeństwo”. Pierwsza i druga wojna światowa to okres kiedy korespondencja wojskowa z obozów jenieckich, internowanych, koncentracyjnych, obozów pracy i gett była cenzurowana. Korespondencję prywatną w okresie wojny cenzurowano w przypadku gdy przesyłka wysyłana była za granicę. Stan wojenny wprowadzony w Polsce w 1981 roku stworzył olbrzymi aparat wewnątrz krajowej cenzury milicyjnej, niespotykany od okresu drugiej wojny światowej. Zachowane do dnia dzisiejszego ocenzurowane przesyłki stanu wojennego stanowią najczęściej spotykane dokumenty tamtego okresu.

 

 
     
   
 
 
     
   
 

Licznik odwiedzin

 
     
   
 
Fotografie pocztówkowe – pamiątki wielkiej wojny


Kiedy świat zobaczył zdjęcie fotograficzne zdziwił się. Nie wierzył, że ten mały obrazek nie namalowała ręka artysty lecz blask promieni słonecznych.
Pierwszy aparat fotograficzny zbudował Alfons Giroux w 1839 roku. Przypominał drewnianą rozsuwaną skrzynkę, którą wyposażono w kasetę na materiał światłoczuły. Jednak przełom w fotografii nastąpił w 1851 roku dzięki wynalezienu tzw. metody mokrej, wykorzystującej proces koloidionowy. Ten wynalazek dał początek fotografii masowej. W roku 1871 wprowadzenie zasady „suchej emulsji” żelatynowobromosrebrowej umożliwiło naświetlanie i wywoływanie fotografii nawet po pewnym czasie. O ile w pierwszym okresie fotografowanie było bardzo skomplikowane, to już pod koniec XIX wieku stało się hobby dla milionów osób. Przyczyniły się do tego proste w obsłudze „ręcznie” składane aparaty fotograficzne. W 1897 roku firma Eastman Kodak Co. wprowadziła do sprzedaży mały aparat „kieszonkowy” zaopatrzony w celuloidową błonę zwojową zabezpieczoną przed przypadkowym naświetleniem. Tego typu cudo techniki mógł samodzielnie obsłużyć użytkownik – amator. Rozwój fotografii amatorskiej przypadł na okres przed pierwszą wojną światową zwaną wielką wojną.
Metoda rejestrowania wydarzeń wojennych i związany z tym rozwój prasy ilustrowanej, spowodowały rozwój fotografii reporterskiej. Fotografia frontowa, czy ściślej fotografia uwieczniająca wydarzenia wielkiej wojny, była modna również wśród żołnierzy i stanowiła szczególne pamiątki-dokumenty tamtych wydarzeń. Firmy wytwarzające aparaty fotograficzne reklamowały przeznaczone dla żołnierzy, uproszczonej budowy aparaty, które bez specjalnej znajomości techniki fotografowania potrafiły wykonać niezłej jakości zdjęcie. Tego typu zdjęcia, z czasem odbijane w formacie pocztówkowym, wysyłane były do rodziny jako frontowe przesyłki.
Wraz z wybuchem wojny, zorganizowana została tzw. poczta polowa. Tego typu „instytucje” posiadały wszystkie armie. Była to pocztowa formacja wojskowa przeznaczona do obsługi korespondencji żołnierskiej. Przesyłki wysyłane pocztą polową były bezpłatne, dlatego ilość ich była ograniczona. Były to przeważnie kartki o ujednoliconym formacie, zezwalającym żołnierzowi wysłać krótką wiadomość do najbliższych, która podlegała ocenzurowaniu. Mimo przyjętych reguł, poczty polowe tolerowały wysyłanie przez żołnierzy pocztówek – fotografii. Przesyłki te były opieczętowane pieczęcią formacji wojskowej oraz stemplem poczty polowej, co dokumentowało datę wykonania zdjęcia. Jeżeli zdjęcie – pocztówka wysyłane było przez pocztę cywilną, znaczki kasowane były stemplem –miejscownikiem, który dokumentował dodatkowo miejsce wykonania zdjęcia. Przekazywane na tego typu przesyłkach wiadomości oznaczone były podpisem wysyłającego, a niekiedy opisem miejsc i sfotografowanych osób. Adresy odbiorców stanowią niepodważalny dokument wskazujący pochodzenie lub miejsce zamieszkania osób najbliższych nadawcy.
Co przedstawiały te zdjęcia? Większość to zdjęcia grupowe robione razem z towarzyszami broni ku pamięci, zdjęcia ze szpitali wojskowych pokazujących ozdrowieńców w okresie rehabilitacji, z miejsc pracy lub niewoli. Mało jest fotografii frontowych. Mimo różnego poziomu piszących mają one jeden cel: udokumentować, że piszący żyje, tęskni i pamięta o bliskich. Oglądając te zdjęcia można się domyślić w jakim okresie wojny były robione fotografie. Te z początku wojny prezentują „zdyscyplinowane” wojsko oczekujące frontowych sukcesów, a te z końca ukazują żołnierzy obojętnych, zmęczonych wojną o rozluźnionej dyscyplinie.
Inny charakter mają zdjęcia-pocztówki wykonywane w pracowniach - salonach fotograficznych . Przedstawiają one żołnierzy w odświętnych mundurach w ułożonych przez fotografów pozach na tle malowanych ekranów.
Fotografie wykonywane idywidualnie przez żołnierzy oraz w pracowniach fotograficznych należą obecnie do unikalnych zabytków. Były one wykonywane jednostkowo lub w kilku egzemplarzach, a po już blisko stu latach, zachowały się nieliczne.
Osobną grupę pamiątek wielkiej wojny stanowią zdjęcia wydawane w dużych nakładach w formie drukowanych pocztówek. Były to nie tylko pojedyncze kartki lecz tematyczne serie pocztówkowe. Tego typu widokówki pocztowe rozpowszechniało Centralne Biuro Wydawnicze Naczelnego Komitetu Narodowego (N.K.N.). Najpopularniejsze to 12 zdjęciowe serie pocztówkowe: „Rafajłowo” czy „Beliniacy”. Były one chętnie kupowane przez legionistów i wysyłane do najbliższych lub nabywane i przechowywane na pamiątkę.
Wysyłane z frontu posiadają na stronie korespondencyjnej odbite pieczęcie legionowych formacji wojskowych oraz datowniki austriackich poczt polowych przeznaczonych do obsługi Legionów Polskich.
Obecnie spotyka się najwięcej fotografii-pocztówek wykonanych przez żołnierzy służących w armii niemieckiej lub austriackiej. Do rzadkości należą te wykonane przez żołnierzy legionistów polskich a prawie niespotykane to fotografie wykonane przez żołnierzy Polaków służacych w armi rosyjskiej. Tego typu korespondencja fotograficzna zachowała się również z walk o niepodległość Polski po 1918 roku. Pierwsza wojna światowa odchodzi w niepamięć, pozostały po niej przechowywane osobiste rodzinne pamiątki – fotografie pocztówkowe, dokumenty wielkiej wojny.


Tadeusz Loster
Ilustracje:

1. Reklama aparatów fotograficznych przeznaczonych dla żołnierzy.
2. Żołnierze 23 Pułku Piechoty we Wrocławiu przed wymarszem na front, grudzień 1914roku.
3. Awers i rewers fotografii pocztówkowej. Żołnierze 232 p.p. I bat. 9 kom. na lini frontu, 17. 5. 1917rok.
4. Ozdrowieńcy w garnizonowym szpitalu w Memel, 11.12.1915 rok.
5. Fotografia wysłana przez żołnierza Władysława Miśko dnia 2 .9. 1915r. z Miskolt do żony Rozalii we Lwowie.
6. Fotografia pocztówkowa wykonana w zakładzie fotograficznym „Maria” w Krakowie,wysłana z Krakowa pocztą polową nr 180, dnia 1. 1. 1917 r. przez strz. Franciszka Ogarka do przyjaciela Mietka.
7. Zdjęcie wysłane przez plut. Józefa Janeczka do żony Marii w Cieszynie,12.8.1917r.
8. Kompania wartownicza 124 p.p. Francja, okolice Valaciens maj 1918 roku.
9. Kanonier Wiktor Żurek z Rybnika na wojnie, 1918 rok.
10. Awers i rewers pocztówki 1go Pułku I Brygady Legionów wysłanej za pośrednictwem poczty polowej nr 118, dnia 21.10. 1915r.


 
     
   
 
Artykuł ten ukazał się w miesiączniku ,,Spotkania z Zabytkami”
Nr. 9 we Wrzesniu 2008r. pod tytułem ,,Lot, którego nie było”

                            Niespełniony lot

Dnia 15 września 1938 roku Poczta Polska wydała okolicznościowy bloczek,
na którym pośrodku umieszczony był znaczek koloru fioletowego wartości 75 gr. Przedstawiał on stratostat „Gwiazda Polski” na tle szczytów tatrzańskich. Po lewej stronie bloczka był napis „Pierwszy polski lot do stratosfery”, a po prawej „Dolina Chochołowska wrzesień 1938”. W prawym dolnym rogu bloczka widniała jego - cena 2zł. Bloczek wykonano w nakładzie 65 000 szt. i rozprowadzano w 22 urzędach pocztowych oraz w agencji pocztowej w Dolinie Chochołowskiej koło Zakopanego, w miejscu startu stratostatu. Różnica między ceną bloczka a wartością znaczka wynosiła 1,25 zł i przeznaczona była przez Pocztę Polską oraz Komitet Organizacyjny I Polskiego Lotu do Stratosfery na dofinansowanie budowy stratostatu.

 
     
   
 
August Piccard (1884 – 1962), profesor politechniki w Brukseli, w roku 1953, mając prawie 70 lat, w batyskafie zbudowanym wraz z M. Cosynsem zanurzył się na rekordową głębokość 3150m. Jednak zasłynął on nie tylko jako badacz głębin morskich ale również jako badacz stratosfery. W maju 1931 roku w hermetycznej gondoli stratostatu wykonał pierwszy udany lot do stratosfery. Mimo, że fundatorem lotu był Narodowy Fundusz Badań Naukowych w Brukseli, balon wystartował w Augsburgu w Niemczech. Miał on pojemność 14 130m3 i wzniósł się na wysokość 15 781m. 18 sierpnia 1932 roku z tego samego miejsca
i tym samym balonem, profesor A. Piccard powtórzył lot, ustanawiając rekord świata wynoszący 16 201m. We wrześniu 1933 roku Rosjanie na balonie większym o ponad
10 000m3 wzlecieli się na wysokość 18 500m. Rekord ten został pobity już w listopadzie przez amerykanów, ale tylko o 165 metrów. Nowy rekord świata ustanowiła amerykańska para A.W. Stevens i O.A. Anderson. Na olbrzymim balonie Explorer II, o pojemności
105 000m3, dnia 11 września 1935 roku w miejscowości Rapid City w Płd. Dakocie wzleciała na wysokość 22 066 metrów. Rekord ten znokautował rywali na wiele lat.

 
     
   
 
Grafika
 
     
   
 
W 1936 roku Profesor Piccard planował następny lot do stratosfery. Pragnął on osiągnąć rekordową wysokość 30 500 metrów. Dla tego celu należało zbudować stratostat niespotykanych dotąd rozmiarów, mający pojemność 120 000 m3 o bardzo niskiej masie. Uwagę profesora przyciągnęły osiągnięcia nowocześnie konstruowanych polskich balonów produkowanych przez Wytwórnię Balonów i Spadochronów w Legionowie. W maju
1934 roku szwajcarski uczony zwrócił się do polskiej wytwórni z zapytaniem ofertowym. Spełnienie technicznych warunków budowy balonu strona polska potwierdziła we wrześniu 1934 roku, kiedy to w laboratorium W.B.S. w Legionowie skonstruowano ogumowaną tkaninę balonową, prawie trzy razy lżejszą niż zakładały to wymagania ofertowe.
W maju 1935 roku profesor Piccard przyjechał do Polski. W pracowni konstrukcyjnej W.B.S. w Legionowie przedstawił koncepcję budowy balonu. Po rozmowach uczony złożył zamówienie wstępne, jednak do jego realizacji nie doszło. Profesorowi nie udało się uzyskać środków finansowych na wyprodukowanie stratostatu.
Zainicjowana przez profesora Piccarda myśl zbudowania stratostatu w Polsce spowodowała duże zainteresowanie przedsięwzięciem. Niemożność wykonania balonu za pieniądze Narodowego Funduszu Badań Naukowych w Brukseli zaowocowała pomysłem, aby dzieła podjęli się sami Polacy. Myśl ta znalazła poparcie w kręgach rządowych, naukowych oraz wojskowych. Do inicjatywnej grupy należeli mjr pil. inż. Stanisław Mazurek – kierownik Wojskowej Wytwórni Balonów i Spadochronów, prof. dr nauk fizycznych Mieczysław Wolfke z Politechniki Warszawskiej oraz członek Rady Głównej LOPP senator, inż. chemii Janusz Jarym Maliszewski. W kwietniu 1937 roku rozpoczęto pracę nad przedsięwzięciem, które nazwano „I Polski Lot Stratosferyczny”. Przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego został prezes LOPP, gen. dyw. inż. Leon Berbecki, a przedsięwzięciu patronował gen. broni Kazimierz Sosnkowski. Zadaniem Komitetu Organizacyjnego, w skład którego wchodziło 40 osób, było zgromadzenie funduszy potrzebnych do zorganizowania lotu. Zdecydowano również, że głównym wykonawcą stratostatu będzie Wojskowa Wytwórnia Balonów i Spadochronów w Legionowie.
W sierpniu 1937 roku Komitet Organizacyjny wystosował odezwę do społeczeństwa oraz sympatyków lotu w kraju i za granicą o finansowe poparcie przedsięwzięcia. Koszt budowy stratostatu oraz zorganizowania lotu oszacowano na 400 000 ówczesnych złotych polskich. Wydatki te miały zostać pokryte przewidywanymi wpływami w wysokości
ok. 180 000 zł, pochodzącymi od społeczeństwa, przedsiębiorstw oraz od Polonii. Dochód ze sprzedaży biletów na pole startu stratostatu miał wynieść 100 000 zł. Dość znaczną kwotę, bo 120 000 zł miały stanowić wpływy ze sprzedaży stratosferycznych znaczków pocztowych oraz ze zorganizowanego pocztowego lotu do stratosfery.
W 1936 roku opracowano konstrukcję stratostatu. Konstruktorem był inż. Józef Paczosa, który nadał czaszy balonu niespotykany dotąd jajowaty kształt. Komplikowało to konstrukcję oraz technologię budowy balonu, ale zapewniało dodatkowe cechy eksploatacyjne. Stratostat mógł uzyskać wyższy pułap lotu w znacznie krótszym czasie.
Do skonstruowania balonu zastosowano rewelacyjnie lekki materiał powłokowy.
Do wykonania materiału użyto japońskiej, jedwabnej przędzy. Tkaninę wykonano
w zakładach Klinge – Schulz w Łodzi i w Centralnej Stacji Doświadczalnej Jedwabnictwa
w Milanówku. Przygotowana tkanina została dwustronnie powleczona
impregnacyjno – barwnikową błonką gumową. Zabieg ten został wykonany w Zakładach Przemysłu Gumowego w Sanoku, gdzie do tego celu uruchomiono specjalną linię technologiczną. Tkanina od wewnątrz powłoki balonu pokryta była uszczelniającą warstwą gumy koloru zielonego, a zewnętrzna – gumą białą z domieszką sproszkowanego aluminium. Prace nad wykonaniem powłoki stratostatu w Wojskowej Wytwórni Balonów i Spadochronów w Legionowie rozpoczęto w 1937 roku , a zakończono pod koniec sierpnia 1938 roku. Powłoka balonu składała się z 80 pierścieni i 40 pionowych pasów wykonanych
z 3200 płatów materiału o trapezowym kształcie. Szwy powłoki uszczelniono od wewnątrz jedwabną, podgumowaną taśmą. Balon posiadał rozrywacz do szybkiego opróżniania powłoki, rękaw służący jako zawór bezpieczeństwa oraz klapę nawigacyjną do wypuszczania nadmiaru gazu. Do napełnienia powłoki stratostatu potrzeba było 4500m3 gazu (wodoru), co równało się sile nośnej balonu na starcie 4500kg.
Głównym konstruktorem gondoli stratostatu był inż. Jan Szal. Zamówienie na jej wykonanie złożono w wytwórni akcesoriów lotniczych i samochodowych MOTOLUKS
w Warszawie. Miało to być nieduże, w miarę wygodne, hermetycznie zamknięte pomieszczenie, mieszczące zarazem latające laboratorium i chroniące załogę od nieprzyjaznych warunków stratosferycznych. Gondola miała kształt kulisty. Konstrukcję nośną stanowiła kratownica, wykonana z rur duralowych. Płaszcz powłoki gondoli wykonano z blach hydronalowych grubości 2mm, wytrzymałych na różnicę ciśnień i odpornych na wpływ czynników zewnętrznych. Gondolę pomalowano w biało-czarne pasy, co zapewniało utrzymanie temperatury we wnętrzu pomieszczenia od 0 do +10°C. W płaszczu gondoli znajdowały się 3 włazy oraz 6 przezierników wykonanych z podwójnych szkieł optycznych, umożliwiających obserwację pod różnymi kątami. W podłodze wykonanej z balsy, zamontowany był centrycznie aparat fotograficzny, przeznaczony do robienia zdjęć pionowych poprzez dolny przeziernik. Do podłogi przytwierdzone były stoliki pod przyrządy naukowe i nawigacyjne. Na pokładzie gondoli znajdował się jeszcze przekaźnik ruchu, zrzutnik balastu i zawór wyrównawczy. Sama gondola była niezwykle lekka, ważyła 140 kg. System obalastowania tworzył piasek i śrut ołowiany umieszczony w workach. Dodatkowy ciężar stanowiły akumulatory i baterie. Razem balast ważył 1850 kg.
Gondola wyposażona była w wiele przyrządów pokładowych, które w zależności od przeznaczenia dzieliły się na nawigacyjne, naukowe i klimatyczne. Większość z nich zbudowana była w polskich zakładach, rękami polskich fachowców. Załogę miały stanowić dwie osoby: pilot – dowódca załogi, zajmujący się przyrządami nawigacyjnymi
i kierowaniem stratostatem oraz obserwator naukowy. Do jego zadań należała obsługa licznika Geigera – Millera służącego do pomiarów natężenia promieniowania kosmicznego oraz pobieranie próbek powietrza wraz z mikroorganizmami.
Gondole wykonano w trzech egzemplarzach - pierwszą w celu dokonania prób fabrycznych, drugą przeznaczoną do lotu, a trzecią zapasową. Balon wraz z gondolą
w pozycji startowej miał wysokość 120m, co odpowiadało wysokości 40 piętrowego budynku. W momencie startu balon przypominał swoim kształtem wydłużoną gruszkę. Kulisty, a raczej jajowaty kształt, balon miał przybrać na wysokości 22 000m, kiedy to spadek ciśnienia powodował całkowite wypełnienie czaszy gazem. W tym momencie średnica wypełnionej powłoki balonu miała wymiar blisko 57m.
W miesiącach letnich 1938 roku budowa stratostatu została zakończona. „Gwiazda Polski”, bo tak nazwano stratostat, była największym dotychczas wybudowanym balonem
na świecie. Załogę stratostatu stanowić mieli kpt. Zbigniew Burzyński (1902 – 1971) - pilot balonowy, dwukrotny zdobywca pucharu Gordona Bennetta, oraz dr Konstanty
Jodko-Narkiewicz (1901 – 1963) - fizyk, badacz promieniowania kosmicznego, podróżnik, alpinista i aeronauta.
Na miejsce startu stratostatu wyznaczono Dolinę Chochołowską. Według meteorologów panowały tam najlepsze warunki na pomyślny start balonu, a pobliże Zakopanego umożliwiało dobry dojazd i zakwaterowanie przybyłych gości. Na początku września 1938 roku, na polanie doliny rozbito obóz liczący ok. 200 osób, składający się ze specjalistów wojsk balonowych mających obsłużyć lot. Najlepszym okresem do startu balonu, ze względu na panującą w górach pogodę, był wrzesień i początek października.
Rankiem, 12 października rozpoczęto przygotowania do startu. Do Doliny Chochołowskiej od wczesnych godzin rannych zaczęły przychodzić tłumy widzów.
Na miejscu ustawiono bufety z lekkimi posiłkami i napojami. Bilet wstępu na pole startowe kosztował 1 zł. Tutaj można było kupić liczne pamiątki, takie jak materiał powłokowy balonu, kawałki blachy hydronalowej, fotografie i pamiątkowe pocztówki. Jednak największą atrakcją było stoisko pocztowe, na którym rozprowadzany był bloczek ze znaczkiem przedstawiającym stratostat. Można było także nadać przesyłkę pocztową, która wraz
z stratostatem miała wznieść się na rekordową wysokość 30 000 metrów. Była to specjalna kartka pocztowa przygotowana przez Komitet Organizacyjny I-go Polskiego Lotu Stratosferycznego i Pocztę Polską. Na jednej stronie kartki przyklejony był omówiony bloczek skasowany w Zakopanem okolicznościowym datownikiem pocztowym. Na drugiej stronie adresowej kartki widniał rysunek stratostatu w stylu art deco oraz wydrukowany napis: „Balonem do stratosfery”. Aby zapewnić małą masę ładunku przesyłek, które miał unieść balon, kartka pocztowa wydrukowana była na niezbyt grubym papierze. Przed spakowaniem przesyłek i umieszczeniem w gondoli stratostatu, na kartkach przybito stempel o treści: „Przewieziono pocztą stratosferyczną”.
Około godziny 22 do czaszy balonu rozpoczęto pompować gaz (wodór). Po północy wszystkich zaskoczył niespodziewany podmuch halnego, który niebezpiecznie poruszył wypełniającą się gazem powłokę. Przerwano wypełnianie czaszy stratostatu i zdecydowano się na wypuszczenie gazu. Otworzono klapę awaryjną. Nasilający się podmuch wiatru zaczął mieszać się z wodorem, tworząc niebezpieczną mieszaninę wybuchową. Obserwujący zauważyli blask płomienia, który poprzedził suchy trzask. Część widzów rozpierzchła się. Tam, gdzie do czaszy balonu przymocowana była klapa awaryjna, widać było nieforemną, dużą, postrzępioną dziurę, a osmolona powłoka przedstawiała smutny widok.
Dnia 14 października 1938 roku Komitet Organizacyjny oficjalnie odwołał lot, podając jako przyczynę wypadku zapalenie się wodoru, spowodowane wyładowaniem elektryczności statycznej w okolicy klapy balonu. Przesyłki pocztowe, które nie wzniosły się do stratosfery, zostały zaopatrzone w specjalny stempel pocztowy o treści: „Lot do stratosfery z powodu pożaru balonu nie doszedł do skutku. Dolina Chochołowska (Zakopane) 14.X.1938” i poprzez Warszawę zostały odesłane do adresatów.
Organizatorzy lotu postanowili naprawić powłokę balonu i doprowadzić do ponownego startu stratostatu w sierpniu 1939 roku. Na miejsce startu wyznaczono Dolinę Oporu w Gorganach, 120km na południe od Lwowa. Wybuch wojny uniemożliwił jednak te plany. Gwiazda Polski nigdy nie zabłysła na firmamencie nieba. Pozostały znaczki i przesyłki pocztowe – pamiątki niespełnionego polskiego lotu do stratosfery.

Tadeusz Loster



Ilustracje:
1.Okolicznościowa pocztówka – gondola stratostatu „Gwiazda Polski” oraz jego załoga kpt. Zbigniew         Burzyński i dr Konstanty Jodko – Narkiewicz 
2 Okolicznościowa pocztówka- „Gwiazda Polski”wraz z podpisami załogi stratostatu.
3.Adresowa strona stratosferycznej przesyłki


 
     
   
 
Artykuł ten ukazał się w dwu miesiączniku ,,Spotkania z Zabytkami”
Nr. 9-10 w 2010r.


                         A to Polska nr 1
W dzisiejszych czasach, wysyłając list na poczcie nie zastanawiamy się nad tym, kiedy ukazał się pierwszy znaczek pocztowy i kiedy został użyty pierwszy raz pocztowy stempel zwany datownikiem. Historia wynalazku, którym jest znaczek, jest zarazem historią rozwoju poczty w danum kraju, a stempel pocztowy jest związany przede wszystkim z historią i rozwojem danego miasta. Mało kto wie, że powstanie stempla pocztowego wyprzedziło o kilkadziesiąt lat wprowadzenie do obiegu znaczka pocztowego.
W roku 1837 w Angli wprowadzono nową reformę pocztową. Twórcą jej był Rowland Hill. Reforma obniżała znacznie opłatę za przesyłki pocztowe, wprowadzając stałą opłatę od listu, w zależności od jego wagi, a nie jak dotychczas jeszcze od odległości. Tym sposobem przesłanie listu o wadze ½ uncji (16g) na obszarze całej Angli kosztowało jednego pensa. Opłatę za list uiszczał nadawca a nie jak poprzednio odbiorca .
6.V.1840 roku został wprowadzony w Angli do obiegu pierwszy znaczek pocztowy. Twórcą jego był James Chalmers, właściciel oficyny wydawniczej i drukarni w Dundee. Znaczek był wydrukowany w kolorze czarnym z podobizną królowej Wiktorii. Był on dowodem na opłacenie przesyłki przez nadawcę. Potanienie a zarazem uproszczenie oszacowania opłaty przez nadającego umożliwiło, nadanie listu za pośrednictwem skrzynki pocztowej, a nie jak poprzednio w okienku pocztowym.
Reforma pocztowa w Angli była rewolucją w świecie pocztowym. Przyniosła ona skarbowi Wielkiej Brytani kilkakrotne zwiększenie dochodów pocztowych. Rowland Hill, początkowo wiejski nauczyciel, a następnie pracownik służby pocztowej, za swój pomysł otrzymał od królowej Angli szlachectwo.
 
     
   
 
Grafika
 
     
   
 

Utworzone po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku Królestwo Polskie, mimo że miało swój sejm i wojsko, było nieodłączną częścią Imperium Rosyjskiego, a car Rosji Aleksander I mianował się Królem Polski. Po upadku Powstania Listopadowego, w 1832 roku car Mikołaj ogłosił manifest, który zniósł najważniejsze przywileje autonomicznej Kongresówki. Klęska poniesiona przez Rosję w wojnie krymskiej spowodowała odgórne przeobrażenie społeczno – polityczne w cesarstwie i złagodzenie żandarmskiego ucisku. Ta „posewastopolska odwilż” dała się również odczuć w Kongresówce. Zwiększenie autonomi Królestwa Polskiego spowodowało, że we wrześniu 1858 roku Zazarząd Okręgu Pocztowego w Królestwie Kongresowym przeszedł pod zwierzchnictwo Naczelnika i Rady Administracyjnej Królestwa, a w lipcu 1862 roku został przemianowany na Zarząd Pocztowy Królestwa Polskiego, całkowicie niezależny od Rosyjskiego Departamentu Pocztowego.
Poczta rosyjska w reformie wprowadzenia znaczka pocztowego była spóźniona w stosunku do przodującej Angli o ponad 17 lat. Sąsiadujące z Rosją państwa takie jak Prusy czy Austria pierwszy znaczek pocztowy wprowadziły w 1850 roku. W tym okresie, poczty używały do kasowania znaczków specjalnego stempla. Fakt ten może się wydać dziwny dzisiejszym użytkownikom, którzy wiedzą, że obecnie znaczek kasuje się stemplem nadawczym. W początkowych latach istnienia znaczków używało się dwóch stempli: jeden do kasowania – unieważniania znaczków, a drugi przybijany obok, miejscownik z datą, znany już w okresie przedznaczkowym. Dlaczego tak postępowano? Zarządy poczty obawiały się nadużyć ze strony klientów, polegających na powtórnym użyciu znaczka. Wprowadzone kasowniki miały więc unieważniać znaczek tak skutecznie, by jego powtórne użycie było niemożliwe. Z takiego względu kasowniki musiały być odbijane na środku znaczka (jedna odbitka kasownika na każdy znaczek), a rysunek kasownika był tak skutecznie gęsty, że zamazywał znaczek. Obecnie takie kasowniki nazywamy „zbijaczami znaczków”.
W Królestwie Polskim 1 stycznia 1858 roku wprowadzono do obiegu pierwszy rosyjski znaczek pocztowy. Był on dwubarwny brązowo-niebieski. W owalnej tarczy niebieskiej umieszczono godło Rosji (dwugłowego orła), który otaczał napis w języku rosyjskim: „10 Kop. za łut” (łut = 1/32 część funta = 12,8g). Napis ten w kolorze brązowym powtórzony był w dolnej części znaczka. W początkowym okresie kasowano je piórem lub miejscowymi stemplami pocztowymi.
Dnia 15 marca 1858 roku w Kongresówce, wzorem innych państw, do unieważniania znaczków wprowadzono kasownik składający się z czterech kół koncentrycznych, posiadający w środku numer urzędu lub ekspedycji pocztowej. Kasowników wprowadzono 269, tyle ile w tym czasie było czynnych placówek pocztowych. Kasownik nr 1 otrzymał główny Urząd Pocztowy w Warszawie.
Jeszcze przed 1860 rokiem Zarząd Pocztowy zwrócił się do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu z propozycją wydania dla Królestwa Polskiego osobnych znaczków i całostek pocztowych. W grudniu 1859 roku Cyrkularzem Zarządu Pocztowego Królestwa Polskiego, Komisja poleciła wykonanie całostek i znaczków pocztowych, które z dniem 1 stycznia 1860 roku wprowadzone zostały do obiegu. Zaskoczony Główny Zarząd Pocztowy w Petersburgu, dopiero po ich wydaniu w marcu tegoż roku uznał ich legalność. Nowo wydane znaczki były przeznaczone dla ruchu pocztowego tylko na terenie Królestwa Polskiego oraz do korespondencji z Rosją.
Jak wyglądał ten pierwszy polski znaczek? Był on oparty na wzorze uwcześniej używanych znaczków rosyjskich, wykonanych według projektu drukarni Gottlieba Haase w Pradze. Znaczek był dwubarwny niebiesko-różowy. Matryce sporządził rytownik Banku Polskiego Henryk Majer. Maszyny do druku skonstruował Izrael Abraham Sztaffel, a druk zlecono drukarni państwowej Fabryce Stempla w Warszawie. Kolorem niebieskim drukowano płaszcz z koroną, ornament, napisy i cyfry, w kolorze różowym wykonano poddruk i eliptyczną tarczę z godłem. Na piersiach dwugłowego orła rosyjskiego miał być wytłoczony orzeł polski, zgodnie z rysunkiem herbu Królestwa Polskiego. Niestety nie udało się wykonać urządzenia umożliwiającego wytłoczenie małego polskiego orzełka. Jedynym akcentem polskim na znaczku był napis „ZA ŁÓT KOP.10”.
Okres ten w Królestwie Polskim to czas „rewolucji moralnej” przybierającej formy żałoby narodowej, manifestacji, bratania się stanów i wyznań. W takich warunkach dojrzewało powstanie. Duży wkład w jego przygotowanie miała Poczta Królestwa. Pomimo, że była instytucją państwową, to od najniższego szczebla do wysokich stanowisk kierownczych była opanowana przez ludzi związanych z ruchem niepodległościowym.
Ocena pracy Poczty przed wybuchem powstania styczniowego została dokonana przez Józefa Piłsudskiego podczas jego odczytu p.t.: „ Rok 1863” , wygłoszonego w styczniu 1924 roku: „Jeden z wielkich Miłkowski (Jeż) jeszcze przed wybuchem powstania, przyjechał konspiracyjnie do Warszawy i był zdumiony potęgą organizacji. Cała poczta konna, którą jechał, a która zastępowała wówczas nieistniejące prawie koleje, była w rękach organizacji „Urzędnik naszego Rządu jedzie, konie zaprzęgac, niech inni czekają. Nasz Rząd jedzie!. Trąbka pocztyliona gra i w lesie wpada w tony mazurka Dąbrowskiego.” Cała poczta pracuje, pracuje dla swego Rządu gdy oficjalnie istnieje inny, z którym ma się toczyć walka zbrojna…”.
W połowie grudnia 1862 r. społeczeństwo Królestwa Polskiego czuło, że powstanie przeciwko Rosji stało się nieuniknioną koniecznością. Spiskowa organizacja jaką był Komitet Centralny przystąpiła do opracowania zbrojnego wystąpienia. Aby temu przeszkodzić władze Kongresówki w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. dokonały branki rekruta. Fakt ten spowodował, że Komitet Centralny wyznaczył na dzień 22 stycznia wybuch powstania. Tragiczne dla polskiego społeczeństwa powstanie zwane styczniowym było najkrwawszym i najdłuższym zrywem niepodległościowym w Polsce. Walcząc przez 15 miesięcy wojska powstańcze stoczyły 1228 bitew i potyczek. W Królestwie 956, na Litwie 237, a na Rusi 35.
Podczas powstania Poczta konskiracyjnie podlegała Wydziałowi Spraw Wewnętrznych Rządu Narodowego. Była najlepiej zorganizowaną instytucją obsługującą powstańcze organizacje wojskowe jak i cywilne.
Upadek powstania spowodował liczne represje, które dotknęły społeczeństwo, a także instytucje współpracujące z władzami powstańczymi. Królestwu Polskiemu odebrano autonomię, co spowodowało podporządkowanie Zarządu Poczty Królestwa rosyjskiemu Zarządowi Poczt i Telegrafów. Dnia 22 stycznia 1865 roku wycofano polski znaczek pocztowy. W okresie jego obiegu wydrukowano go w ilości (prawdopodobnie) 3 mln sztuk. W tym momencie pozostało go 208515 sztuk, które kazano zniszczyć. Trochę dłuższe życie miał polski kasownik numerowy, który musiał kasować przywrócone do obiegu znaczki rosyjskie. Został on wycofany w 1872 roku.
Po ponad 53 latach, 17 listopada 1918 roku ukazały się ponownie polskie znaczki pocztowe.


Tadeusz Loster







Ilustracje: 


1.il. List opłacony znaczkiem rosyjskim, wysłany 8 grudnia 1859 roku z Pyzdr (nr kasownika 220) do Łomży.
2.il. Pieczęcie Głównej Kasy Pocztowej z godłem Królestwa Polskiego.
3.il. List opłacony znaczkiem polskim nr 1, wysłany 20 września 1862 roku z Warszawy (nr kasownika 1) do St. Petersburga.

Ilustracje ze zbiorów autora
 
     
   
 
Grafika
 
     
   
 
Artykuł ten ukazał się w miesięczniku „Spotkania z Zabytkami” nr 12/2006

        Cenzury stanu wojennego
 
     
   
 
Grafika
 
     
   
 

W dnu 13 grudnia 1981 roku ówczesna Rada Państwa PRL, dekretem z dnia 12 grudnia 1981 roku wyprowadziła na całym obszarze Polski stan wojenny. Artykuł 18 tego dekretu przewidywał możliwość wprowadzenia cenzury przesyłek pocztowych. Na podstawie tego artykułu, rozporządzeniem Rady Ministrów, wprowadzono cenzurę przesyłek pocztowych krajowych jak i zagranicznych. Minister Spraw Wewnętrznych specjalnym zarządzeniem powołał organa cenzury, których siedziby mieściły się w Wojewódzkich Komendach Milicji Obywatelskiej. Już w pierwszych dniach stanu wojennego, opuszczające pocztę przesyłki, nadane nawet przed 13 grudnia 1981 roku zostały ocenzurowane. Sprawdzania przesyłek dokonywano przez rozcięcie boku koperty, którą następnie zamykano zszywką, taśmą samoprzylepną lub podgumowanym papierem. Przesyłki, które przeszły przez cenzurę w pierwszych dniach stanu wojennego, posiadały na stronie adresowej odbity dwuobrączkowy stempel „Do pakietów(…)” oraz podłużną pieczątkę o treści „Ocenzurowano”. Stemple „Do pakietów(…)” były przystawiane na korespondencji pocztowej w pierwszych 7 do 10 dni po wprowadzeniu stanu wojennego. Oprócz treści „Do pakietów” posiadały one numer, a pomiędzy obrączkami wpisany łukowo napis „Komenda Wojewódzka MO(…)”, ”K.W.M.O.(…)”, „Komenda Milicji Obywatelskiej(…)”, ”Komenda Miejska MO(…)”, „Komenda Stołeczna MO(…)” oraz wyszczególnioną miejscowość. Znane jest ponad 80 stempli tego typu, które używane były w pięćdziesięciu miejscowościach.
Około 20 grudnia 1981 roku wycofywane stemple „Do pakietów„ zastąpiono dwuobrączkowymi stemplami z napisem „Urząd Cenzury”. W środku miały umieszczony numer cenzora. Stemple tego typu przydzielono placówkom cenzury w trzech rzutach. Około 20 grudnia wprowadzone zostały w większych i mniejszych miejscowościach stemple od numeru 001 – 200, na początku stycznia 1982 roku, od numeru 201 – 800, a w lutym, od numeru 801. Teoretycznie przydzielono urzędom 999 stempli, jednak nie wszystkie były używane. O najwyższej liczbie znany stempel posiada numer 986.
Korespondencja w obrocie krajowym cenzurowana była w miejscu nadania przesyłki lub w miejscu odbioru. Obok stempli cenzorów o treści „Do pakietów”, czy „Urząd Cenzury”, odbijane były stemple ramkowe o treści „Ocenzurowano”. Tego typu stemple znane są w dwóch rozmiarach. Na listach nieocenzurowanych przybijano stempelki o treści „Wolne od cenzury” lub „Nie ocenzurowano”. Stemple „Wolne od cenzury” były w dwóch rozmiarach i przeważnie występowały na korespondencji obok kolistego stempla cenzury. Stemple „Nie ocenzurowano” znane są wyłącznie z korespondencji zagranicznej. Przesyłki przychodzące z krajów, tzw. demokracji ludowej nie były cenzurowane. Korespondencja z krajów kapitalistycznych sprawdzana była wybiórczo. Do stempli przybijanych na przesyłkach zagranicznych, placówki cenzury używały tuszy o barwach od różowej do czerwonej. Do stemplowania korespondencji krajowej używano natomiast tuszy: różowych, fioletowych czerwonych, rzadziej zielonych, niebieskich czy czarnych. Ciekawostkami w okresie stanu wojennego były podwójne ocenzurowania przesyłek pocztowych. Dotyczyło to korespondencji wysyłanej do osób internowanych. Przesyłki te, oprócz cenzury milicyjnej mają odbity stempel liniowy o treści: ”Cenzurowano” ,przystawiany przez cenzora Ośrodka Odosobnienia Internowanych.
Cenzurowanie korespondencji krajowej jak i zagranicznej trwało do 31 grudnia 1982 roku. Z dniem 1 stycznia 1983 roku zaniechano tego procederu.
Czytanie cudzej korespondencji jest tak stare jak zwyczaj korespondowania. Stosowały je władze państwowe i rządzący, celem poznania zamiaru przeciwników, przyjaciół i podwładnych. Czynności tego typu prowadzone były potajemnie. Pierwsze adnotacje stwierdzające otwarcie listu pochodzą z 1745 roku z terenów Anglii, z okresu nieudanej rebelii. Jawną cenzurę przesyłek wprowadziły władze Wielkiej Rewolucji Francuskiej w 1789 roku, powołując komitet kontroli przesyłek pocztowych. W Polsce za początek cenzurowania przesyłek można przyjąć okres Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku, kiedy to wprowadzono cenzurę wojskową. Cenzurowane listy zamykane były lakową pieczęcią o treści: „Bezpieczeństwo”. Pierwsza i druga wojna światowa to okres kiedy korespondencja wojskowa z obozów jenieckich, internowanych, koncentracyjnych, obozów pracy i gett była cenzurowana. Korespondencję prywatną w okresie wojny cenzurowano w przypadku gdy przesyłka wysyłana była za granicę. Stan wojenny wprowadzony w Polsce w 1981 roku stworzył olbrzymi aparat wewnątrz krajowej cenzury milicyjnej, niespotykany od okresu drugiej wojny światowej. Zachowane do dnia dzisiejszego ocenzurowane przesyłki stanu wojennego stanowią najczęściej spotykane dokumenty tamtego okresu.


Tadeusz Loster



Ilustracje:

1. List wysłany z Kazimierza do Bytomia dnia 17 grudnia 1981 roku; ocenzurowany w Komendzie Wojewódzkiej MO w Kielcach.
2. List wysłany z Katowic do Jastrzębia dnia 11 czerwca 1982 roku; nieocenzurowany, na liście stempel cenzora nr 320.
3. List wysłany z Niemiec do Polski dnia 10 grudnia 1981 roku; nieocenzurowany.
4. List wysłany z Anglii do Polski dnia 20 grudnia 1981 roku; ocenzurowany, na liście stempel cenzora nr 738
5. List wysłany z Elbląga do Katowic dnia 8 listopada 1982 roku; ocenzurowany, na liście stempel cenzora nr 261
6. Kartka wysłana 26 lutego 1982 roku do osoby internowanej w Gębarzewie, na kartce cenzura milicyjna oraz stempel cenzora Ośrodka Odosobnienia Internowanych w Gębarzewie.


Listy ze zbiorów autora


 
     
   
 
Artykuł ten ukazał się w wersji skróconej pt. „Dwa listy” w miesięczniku „Spotkania z Zabytkami” nr 11/2001 

                                Historia z listów wzięta
 
     
   
 
Grafika
 
     
   
 

Listy, listy żołnierskie ...
W boju pisane, w rowie lub w okopie zziębniętą ręką, na postojach i biwakach, podczas uciążliwych marszów, ze szpitalnego łoża, z dalekich kresów niewoli – niekiedy smutne, niekiedy wesołe lub te raportujące rodziny o zgonie ...
Wszystko pisze się w listach ...
Informacje co daje los i za czym serce tęskni. Są jedyną drogą do serc matek, żon, kochanek – w długiej tułaczce żołnierskiej.
Najdroższe – skrzętnie przechowywane – paczki – wiązanki luźnych kart – rodzinnych pamiętników, dokumentów – akta ...
Przechowywane przez żołnierza weterana, samotną matkę, smutną wdowę, osierocone dzieci, niedopieszczoną kochankę.
Dokumenty wojen i powstań – dowody: walki i męstwa, upokorzenia niewoli, uczestnictwa
w bitwach i kampaniach. Czyta się je po latach jak ulubioną książkę, do której lubimy powrócić.
Listów żołnierskich się nie pali, przechowuje się je przez lata ...
Najcenniejsze to te sprzed wieków pisane przez żołnierzy tułaczy, żołnierzy powstańców którzy z nakazu serca poszli walczyć ...

Takim dokumentem jest list wysłany z Kozienic do wsi Wilków koło Szczekocin przez żołnierza powstania listopadowego Jana Jordana Stojowskiego do swojej matki.
List ten złożony w formie tzw. „składanki” wyglądem swym nie różnił się od listów prywatnych wysyłanych drogą pocztową w tamtych czasach. Na stronie adresowej składanki widnieje słabo odbity stempel nadawczy pośredniego urzędu pocztowego Kozienice oraz wypisana niebieskim atramentem opłata za list „15 pto” ( 15 gr. porto). Z tyłu składanki wyszczególniono składowe opłaty: „ od listu g 15 Posłaniec 1 g 15 ( 1 zł 15 gr.) oraz XV rzymska. Nadawca zapłacił od przesyłki tylko 15 gr. a odbierający list zapłacił 1 zł 15 gr. posłańcowi, który pieszo niósł list około 15 km z urzędu pocztowego w Pilicy do wsi Wilków. Na obwolucie listu brak jest jakichkolwiek adnotacji świadczących o tym, że list jest pisany przez żołnierza powstańca do rodziny.
List został nadany 27 lutego 1831 roku, czyli dwa dni po bitwie pod Olszynką Grochowską oraz 13 dni po bitwie pod Stoczkiem, w której uczestniczył piszący ten list. Jak widać ruch wojsk polskich jak i rosyjskich oraz toczone batalie nie zdezorganizowały działalności poczty polskiej w tym trudnym okresie.
Obowiązkiem wojska wobec poczty w okresie wojny było umożliwienie wykonywania jej podstawowych zadań polegających na eskortowaniu transportów oraz strzeżenia domów pocztowych. Poczta wobec wojska jako jej klienta miała następujące obowiązki: zorganizowanie poczty polowej, dostarczenie informacji o ruchach wojsk nieprzyjacielskich oraz przewożenie przesyłek wojskowych i prywatnej korespondencji żołnierzy z rodzinami
w czasie wojny za specjalnymi ulgami taryfowymi. Trzeba dość dużej znajomości ówczesnych taryf pocztowych, które zależały od wagi listu oraz od odległości, na jaką był przesłany, aby domyślić się, że list ten był pisany przez żołnierza – powstańca. Można to stwierdzić czytając treść listu:

Nayukochańsza Mamo Dobrodz.

Dowiaduie się o zdrowie Mamy Dobrodziey. i donoszę Mamie Dobrodz. że ja z łaski Boga odbyłem dosyć pomyślnie pierwszą batalią i żadnej naymniejszej rany nieodniosłem, podobnież i mój drogi Opiekon Teodor Marchocki, oraz awansował teraz na Dowódzce Dywizjonu 2-go Krakusów to jest na podpułkownika, teraz stoimy nad Wisłą i zapewno przeprawimy się przez nie i ruszemy do Litwy.
Batalie bardzo pomyślnie idą dla nas ponieważ we wszystkich miejscach gdzie były Batalie nasi wygrywają. Donosze że wszyscy z naszych stron żyją – Franusie Kochaną całuje po milion razy i donoszę Jej że ten co wi, zawsze jest jednakowo do niej przywiązany i często mi wspomina, ale o Eugenim niewiem gdzie się obraca. Kalinowskim moie ukłony zasyłam.
Siostry Braci moich całuie zgoła wszystkich Krewnych i wszystkich znajomych. –Dozgonnie przywiązany
Syn J. J. Stojowski
Kozienice

Po wybuchu powstania listopadowego władze powstańcze powiększające stan armii utworzyły na wzór chłopskiej jazdy z czasów Księstwa Warszawskiego tzw. oddziały krakusów.
W grudniu 1830 roku zarządzono pobór z 30 lub 50 dymów, Ziemia krakowska wsparła powstanie wystawiając dwa pułki krakusów. Pierwszy został utworzony w grudniu 1830 roku a drugi w lutym 1831 roku.
W grudniowym zaciągu do tworzącego się pierwszego pułku krakusów trafił piszący ten list Jan Jordan Strojowski chorąży wojska polskiego dziedzic wsi Wilków koło Szczekocin.
Jak wynika z treści listu, piszący odbył pomyślnie pierwszą zwycięską batalię nie odnosząc żadnej najmniejszej rany.
Jaka to była ta pierwsza batalia ?
List został napisany 27 lutego 1831 roku. W tym dniu pierwszy pułk krakusów stał nad Wisłą blisko Kozienic będąc po zwycięskiej bitwie pod Stoczkiem. Jak pisze Stojowski, żadnej najmniejszej rany nie otrzymał w bitwie również jego opiekun, a zarazem dowódzca Teodor Marchocki. Powołując się na „Słownik oficerów powstania listopadowego” (tom III s. 165-166), napisany przez Roberta Bieleckiego; Teodor Marchocki dnia 1.04.1809 roku został podporucznikiem w 6 pułku piechoty w wojsku Księstwa Warszawskiego, 6 września 1810 roku awansował na porucznika, a 9 stycznia 1813 roku został kapitanem, prawdopodobnie
w 1 batalionie. 6-go marca tegoż roku awansuje na adiutanta majora. W armii Królestwa Polskiego, od dnia 20 stycznia 1815 zostaje kapitanem adiutantem generała brygady Juliana Sierawskiego .Dnia 4 lutego 1818 roku, zdymisjonowany z prawem noszenia munduru. Po wybuchu powstania, od 10 grudnia 1830 roku służył w stopniu majora w 1 Pułku Krakusów.

W bibliografii Teodora Marchowskiego nie jest znany dość istotny szczegół jego kariery wojskowej, który opisuje w liście J. J. Stojowski – awans na podpułkownika i objęcie dowódctwa 2—go Dywizjonu krakusów w lutym 1831 roku.
Teodor Marchocki, „...i wszyscy z naszych stron...” jak pisze Jan Jordan Stojowski – to żołnierze, którzy zasłynęli śmiałą szarżą pod Stoczkiem 14 lutego 1831 roku, gdzie zdobyli rosyjską baterię. To ci krakusi uwieńczeni zostali w pieśni Gustawa Ehrenberga „... armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękami czarnymi od pługa...” czy w wierszu Wincentego Pola „Krakusi”

... ... ...
„ I krzyczeli wraz Hurra!!!
Właśnie gdy wróg nacierał:
„Co tam leci za chmurą ?”
Pyta sztabu jenerał.

Jenerale!! Krakusy
Znać swą pocztę rzucili—
Oszaleli wiarusy,
Bez rozkazu ruszyli!

A to czyste warjaty!
Patrz jak lecą po roli—
Patrz jak wiercą granaty!
Nie darują swawoli!

Lecz gdy wódz się tak gniewa,
Groźnie patrzy dokoła,
Ktoś od walki przybywa
I zdaleka już woła;

„Jenerale! to chwaty!
Od lewego tam skrzydła
Wiodą cztery armaty,
I Moskali, Jak bydła!” ”
.............

Szczególne pozdrowienia w swoim liście J. J. Stojowski przesyła Franusi i donosi jej „że ten co wi, zawsze jest jednakowo do niej przywiązany.”
Tą „Kochaną Franusią” jest siostra piszącego list, a tym „co wi”—Teodor Marchocki.
Aby dowiedzieć się o tym trzeba przeczytać drugi list, który pisze Jan Jordan Stojowski z powstania.
Ten drugi list został napisany dnia 25 marca 1831 roku i zaadresowany jest „Do Rąk Imć Panny Franciszki Kochanej Siostry.” Z treści listu trudno domyśleć się miejsca nadania ponieważ list ten w odróżnieniu od pierwszego został dostarczony do rodziny powstańca drogą prywatną bez udziału poczty. Świadczy o tym brak na liście jakichkolwiek stempli
i adnotacji pocztowych, normalnych w tych czasach dla przesyłek obsłużonych przez pocztę.
„ Kochana Franiu dnia 25 Marca 1831r.
Daruj iż pisuye pare razy do Mamy do ciebie niepisałem a to pochodziło z przyczyny iż czasu tyle nie miałem.—Teraz donoszę ci że jestem zdrów i cieszę się oraz że ty jesteś zdrowa.—W wojsku powodzi mi się dobrze i kontent jestem ze swoiego stanu i w wojsku będąc człowiek się przyzwyczai do niewygód (głodu) rozmaitych trudów i tym podobnych rzeczy. Może jeżeli Pan Bóg pozwoli życia na przyszłość się uładzą.—Adelkę całuję po milion razy, Michasie, Florcie Państwa Katerbów, Pannie Borkoski ukłony zasyłam też Pannie Annie Stanowskiey zgoła wszystkie Panny na okolice całuje – Panne Terese pozdrów odemnie.
Powiedz tam Mateczce że Jan zdrowy i Ciszowski.—
Całuie cię serdecznie dozgonnie
Kochający cię Brat

Walerka Przy— J. J. Stojowski
Bliskich całuie—

W nadzieje łaski W W Panny Dobr.....ośmielam się robić móy przypisek polecić mnie Jey względom i pamięci i poprosić o przyjęcie wyznania prawdziwego mego W. W. Panny Dobr.. Uszanowania z którym jestem nazawsze. Najniższy sługa

Marchocki Teodor”
List do siostry powstańca został napisany miesiąc po liście do matki. Mimo dość pogodnej treści listu widać w nim zmęczenie żołnierza trwającą wojną, niewygodami
i głodem. Marzy o uładzeniu się życia i nie zapomina o wszystkich pannach w okolicy
„... które całuje...”, donosi również „...że Jan zdrowy i Ciszowski...”—jego towarzysze broni
i znajomi rodziny. Najciekawszą sprawą opisaną w liście jest wyznanie miłosne, a może raczej oświadczyny podpułkownika Teodora Marchowskiego, które składa Frani Stojowskiej – siostrze J. J. Stojowskiego.
To tylko dwa listy z okresu powstania, które zachowały się w dość obszernej korespondencji rodziny Stojowskich.
Jesienią 1831 roku, po upadku Warszawy, powstanie upada. Jednak formalnie kapitulacji nie będzie. Dnia 5 października 1831 roku, wojsko polskie pod Brodnicą, pod wodzą generała Rybińskiego przekraczają granicę Pruską...
Teodor Marchocki był ostatnim dowódcą 1—go pułku krakusów w powstaniu listopadowym. Pod Brodnicą, wraz z wojskiem przechodzi do Prus, gdzie został internowany.
Przypuszczalnie już nigdy nie zobaczy swojej umiłowanej Frani Stojowskiej, a los jego będzie jak treść ostatnich strof wiersza „Stary ułan pod Brodnicą” Wincentego Pola—poety powstania listopadowego. 

Odkąd słońce mi świeci,
Kraj raz trzeci upada,
I ta ręka raz trzeci
Oszczerbioną broń składa!

Nie dostaliśmy kroku,
Źle też płacą nam obu;
Dla cię niema obroku
Dla mnie niema i grobu!

I zapłakał na boje,
I o lance tłukł głową:
Chorągiewkę zdarł w dwoje
I łzy otarł połową,

I zawiązał garść ziemi,
Drugą ranę owinął;
I w świat ruszył z młodszymi
I jak wszyscy gdzieś zginął...”

Latem 1832 roku Jan Jordan Stojowski wraca do Wilkowa i rozpoczyna gospodarzenie na zniszczonym wojną majątku.

Tadeusz Loster

Literatura:
1. Historia Polski – Stefan Kieniewicz PWN 1987r.
2. Słownik oficerów powstania listopadowego tom III s. 165—166 Robert Bielecki
3. Dzieła Wincentego Pola – Pieśni Janusza Mikołów Nakład Spółki Wydawniczej Karola Miarki (ok. 1913 r.)
4. Powstanie Narodu Polskiego 1830—1 r. Kraków 1906 r.
5. „Krakusi” Henryk Wielecki Arsenał Polski KAW Kraków 1983 r.
6. Polskie Znaki Pocztowe tom I—Wydawnictwo „Ruch” Warszawa 1960 r.
7. Mieczysław Czernik – „Poczta w systemie administracyjnym Królestwa Polskiego 1851 r. Biuletyn Filatelistyczny nr 2 1980 r.
8. Poczta Królestwa Polskiego w latach 1815—1851 Mieczysław Czernik Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu Wrocław 1987 r.
9. List powstańca z 1830 roku Tadeusz Loster „Filatelista nr 8/83 r.”
10. Cytowane listy ze zbiorów autora